wybuchu Towarzystwo Oświaty
przynęty |Multilotek |książka czytana
„wybuchu.
Towarzystwo Oświaty Dorosłych.
— To na Matejki — mruczy Honorka. — Walą pewnie w Ozon albo w Sejm na Wiejskiej. Posłowie, senatorowie ze Sławojem radzą nad tym, co mają robić. Czy to nie za późno
Nie ma nic gorszego od wyczekiwania. Do tego na strychu, gdzie mrok i duszno. Nagły szalony gwizd samolotu. Zatrząsł się dom, zachybotały belki nad naszymi głowami. Kurz zalepia usta. W pobliżu zwaliła się bomba. Znów samolot! Sypie się coś po dachu jak groch, jak kamyki. Rozerwane dachówki. W kącie coś wiruje, syczy, czerwieni się ogniem. — Bomba! — wrzeszczy Honorka. — Zapalająca bomba! Dopadamy z łopatami piachu. Syk i ogień gaśnie. Wyciągamy coś małego, niepokaźnego żelazne skrzydełka, zbiornik jakiegoś płynu, śmieszny w swej małości, roztrzaskany. Groźny, jeśliby pozostał nie zauważony. Po alarmie schodzimy do biura. Chociaż niedziela, jednak kobiety urzędują. Pokazujemy naszą zdobycz. Nie chcą wierzyć, że tak właśnie wygląda bomba zapalająca. I tego się bać Zmalała wojna, zmalał strach.
Ale dwie koleżanki z PWK, które przyszły z kilkugodzinnym opóźnieniem na dyżur, powiedziały, że jedna taka nieważna bombka może zniszczyć wielopiętrową kamienicę. Ostatni nalot wyrządził duże szkody linia tramwajowa Wola — Śródmieście zerwana, pali się Dworzec Wschodni, Okęcie. Tu jeszcze spokój.“(16)
Gruzja |firma budowalna mimremont |wesele zamek
„wybuchu.
Towarzystwo Oświaty Dorosłych.
— To na Matejki — mruczy Honorka. — Walą pewnie w Ozon albo w Sejm na Wiejskiej. Posłowie, senatorowie ze Sławojem radzą nad tym, co mają robić. Czy to nie za późno
Nie ma nic gorszego od wyczekiwania. Do tego na strychu, gdzie mrok i duszno. Nagły szalony gwizd samolotu. Zatrząsł się dom, zachybotały belki nad naszymi głowami. Kurz zalepia usta. W pobliżu zwaliła się bomba. Znów samolot! Sypie się coś po dachu jak groch, jak kamyki. Rozerwane dachówki. W kącie coś wiruje, syczy, czerwieni się ogniem. — Bomba! — wrzeszczy Honorka. — Zapalająca bomba! Dopadamy z łopatami piachu. Syk i ogień gaśnie. Wyciągamy coś małego, niepokaźnego żelazne skrzydełka, zbiornik jakiegoś płynu, śmieszny w swej małości, roztrzaskany. Groźny, jeśliby pozostał nie zauważony. Po alarmie schodzimy do biura. Chociaż niedziela, jednak kobiety urzędują. Pokazujemy naszą zdobycz. Nie chcą wierzyć, że tak właśnie wygląda bomba zapalająca. I tego się bać Zmalała wojna, zmalał strach.
Ale dwie koleżanki z PWK, które przyszły z kilkugodzinnym opóźnieniem na dyżur, powiedziały, że jedna taka nieważna bombka może zniszczyć wielopiętrową kamienicę. Ostatni nalot wyrządził duże szkody linia tramwajowa Wola — Śródmieście zerwana, pali się Dworzec Wschodni, Okęcie. Tu jeszcze spokój.“(16)
<<<< Jeszcze raz ożyła nadzieja
|
Gruzja |firma budowalna mimremont |wesele zamek