- Nie proszę pani Tylko
alveo |PageRank - DVKO |kominy
„— Nie, proszę pani. Tylko oto ten pan, co tam siedzi — i kelner wskazał serwetką jego stolik.
Nie spojrzała w tę stronę. Wypiła jeszcze kieliszek i wstała.
— Coś podobnego — rzekła do siebie, a kelner aż odruchowo się cofnął. Po czym ustąpił jej miejsca na wyżwirowanej ścieżce i spojrzał porozumiewawczo na Wachickiego.
I od razu zaczął się spacer. Pozostawiwszy torebkę na stoliku dziewczyna zrazu podeszła do conradowskiej koncertowej estradki w głębi. Przystanąwszy, przez chwilę patrzyła na pustą scenkę. Różowy drewniak już gasł w zmierzchu i tylko sam czubek muszli zaświecił się pozłacany ostatnim promykiem słońca, któremu się jakoś udała wyjrzeć zza chmur. W ogródku było nadal parno, a promyk był skądinąd jadowity, żarłocznie grzejący. Przynajmniej „Sportowa" z jej nieustannymi pretensjami do egzotyzmu taki mu narzucała styl. Odgłos kobiecego controlta aż stamtąd Leona doszedł. Dziewczyna być może coś zawołała, a może... może zaklnęła Odwróciwszy się, prawie męskim krokiem poszła ku progom restauracji. Tam zawróciła znów i poszła z powrotem. I tak dalej. Podniosła ramię i zacisnąwszy pięść klapnęła nią po dłoni drugiej ręki. Ale chód jej stawał się coraz szybszy, aż z męskiego przeistoczył w kobiece zdenerwowane kroczki. Chodziła tam i nazad niczym w klatce, w której zamiast prętów były pnie, a zamiast drzwiczek — dwa tylko wyjścia otwór restauracji i milczący teatrzyk. Ów tarasował ścieżkę i jak gdyby proponował wejść na jego deski, by odegrać na nich jakąś dramatyczną rolę. Lub żeby ze skrzpcami w rękach przyłączyła się tam do widmowych muzykantek ze Zwycięstwa.“(3)
Eog |Cennik usług budowlanych |Aranżacja wnętrz
„— Nie, proszę pani. Tylko oto ten pan, co tam siedzi — i kelner wskazał serwetką jego stolik.
Nie spojrzała w tę stronę. Wypiła jeszcze kieliszek i wstała.
— Coś podobnego — rzekła do siebie, a kelner aż odruchowo się cofnął. Po czym ustąpił jej miejsca na wyżwirowanej ścieżce i spojrzał porozumiewawczo na Wachickiego.
I od razu zaczął się spacer. Pozostawiwszy torebkę na stoliku dziewczyna zrazu podeszła do conradowskiej koncertowej estradki w głębi. Przystanąwszy, przez chwilę patrzyła na pustą scenkę. Różowy drewniak już gasł w zmierzchu i tylko sam czubek muszli zaświecił się pozłacany ostatnim promykiem słońca, któremu się jakoś udała wyjrzeć zza chmur. W ogródku było nadal parno, a promyk był skądinąd jadowity, żarłocznie grzejący. Przynajmniej „Sportowa" z jej nieustannymi pretensjami do egzotyzmu taki mu narzucała styl. Odgłos kobiecego controlta aż stamtąd Leona doszedł. Dziewczyna być może coś zawołała, a może... może zaklnęła Odwróciwszy się, prawie męskim krokiem poszła ku progom restauracji. Tam zawróciła znów i poszła z powrotem. I tak dalej. Podniosła ramię i zacisnąwszy pięść klapnęła nią po dłoni drugiej ręki. Ale chód jej stawał się coraz szybszy, aż z męskiego przeistoczył w kobiece zdenerwowane kroczki. Chodziła tam i nazad niczym w klatce, w której zamiast prętów były pnie, a zamiast drzwiczek — dwa tylko wyjścia otwór restauracji i milczący teatrzyk. Ów tarasował ścieżkę i jak gdyby proponował wejść na jego deski, by odegrać na nich jakąś dramatyczną rolę. Lub żeby ze skrzpcami w rękach przyłączyła się tam do widmowych muzykantek ze Zwycięstwa.“(3)
Eog |Cennik usług budowlanych |Aranżacja wnętrz